„— Kiedyż nie dopowiedziałem najdziwniejszego... — posłyszał.
—A co... Powiem szczerze, że mam już niewiele czasu.
— Chodzi mi jednak o tę lampę — ciągnął cokolwiek mamrocząco Wachicki. — Niech pan jeszcze chwilkę posłucha. Rozmawialiśmy z Popieiiczykiem o tym i owym... Cha, na różne tematy...
Coś było w jego tonie wymigującego się. Mecenas to wyczuł.
— Właściwie mówiąc, dotąd nie rozumiem, po co go pan odwiedzał. Przecie nie w sprawie pereł...
— Ja... ja... cha! — Leon zastanowił się. — Ano, najzwyklej chciałem się go wypytać o ten jego rewolwer — skłamał. — Zresztą, to nieważne i nie o to tu chodzi. — Machnął ręką. — Proszę posłuchać. Ten Popieliczyk siedzi naprzeciwko mnie, mniej więcej ot tak... I oto w pewnym momencie bierze oburącz lampę za podstawkę i z jednego brzegu stoła przenosi ją na drugi. To mnie od razu uderzyło, rozumie pan okropnie uderzyło. (Mecenas spoglądał nań coraz bardziej niedowierzająco.) Patrzę ja na tę lampę jak zaczarowany. Wyobrażam sobie, że musiałem dość głupio wyglądać. A tymczasem Popieliczyk wciąż się uśmiecha. Tak, jak gdyby zarazzaraz a chciał mnie przycisnąć do serca, cha! To wtedy ja po prostu nie wytrzymałem. Zapytałem go, nie owijając rzeczy w bawełnę“(5)
<<<< 9 - Podwójna pętU-chyba czołgi
| Trudno jednak przyjąć >>>>
katalog |moderowany katalog |moderowany blog