„Niejedno wydarzenie wyłoni się jeszcze i zajdzie za horyzont, zanim minie życie; można by już zacząć czekać na nie i odrzuciwszy głowę w tył wystawić oczy na działanie ich promieni.
Niestrudzona panna Eckhart wciąż grała. Nawet kiedy skończyła najtrudniejszą część utworu, nie przestawała wywoływać przebrzmiewających już dźwięków uderzeniami pełnymi wytrwałości, buńczuczności i siły.
A potem opuściła ręce na kolana.
—Proszę grać jeszcze! — zawołały dziewczęta spontanicznie, błagając o to, czego w tej chwili pragnęły najmniej w świecie. Patrzyły tępo na ogromne, ciężkie ciało nauczycielki.
—Nie.
Jinny Love spojrzała na nie wzrokiem dojrzałej kobiety i stanowczym ruchem zamknęła zeszyt z nutami. Dziewczęta zobaczyły teraz, że był to zupełnie inny utwór, mianowicie pieśni zebrane Hugona Wolfa.
— Co to było, co pani grała
Był to glos panny Snowdie, która ukazała się teraz w progu, oburącz rozchylając kurtynę z koralików.
— Nie wiem — powiedziała panna Eckhart.
— Zapomniałam nazwy tego utworu.
Więc już bez słowa uczennice wybiegły na dwór, gdzie deszcz powoli ustawał i koło drzewka mimozy, obsypanego kwieciem podobnym do mokrego futerka, rozbiegły się na trzy strony świata. Owo drzewko rosło niegdyś, przed łaty, na trawniku opuszczonego teraz domu.“(7)
<<<< Trudno jednak przyjąć
| nistwo aniżeli niechęć >>>>
Katalog |hurtownia kosmetyczna |moderowany blog